Drukuj
Kategoria: Aktualności

Drodzy czytelnicy!
Konkurs na najlepszą recenzję książki „Baku, Moskwa, Warszawa” autorstwa Marcina Michała Wysockiego rozstrzygnięty!

Napłynęło wiele interesujących prac z całej Polski. Po długiej i gorącej naradzie, jury wyłoniło zwycięzców:

1/ Nagrodę główną otrzymuje Joanna Baranowska z warszawskich Bielan.
Jej praca jest nie tylko wyśmienicie napisana, lecz także nawiązuje do rodzinnych związków z opisywanym w książce regionem, a także złożoną historią Sadika Aszurowa. Bardzo dziękujemy za ten głos. Recenzję Pani Joanny prezentujemy na końcu tej wiadomości.
2/ Ponadto przyznaliśmy dwa wyróżnienia specjalne dla czytelniczek: Eweliny Cenarskiej z oraz Joanny Kucharskiej. Aktualnie jeszcze nie wiemy z jakich pochodzą miejscowości, gdyż posiadamy jedynie ich adresy mailowe, ale liczymy, że wkrótce się do nas odezwą i umówimy się na uroczyste wręczenie książkowych upominków. W obu przesłanych nam przez Panie recenzjach, jury doceniło zarówno styl, jak i zawartość merytoryczną.
3/ Oprócz wcześniejszych laureatów, wyróżniono także prace następujących osób (kolejność losowa): Karola Pietrzaka, Małgorzaty Czarneckiej i Marianny Krakus z Kalisza, Michała Jarzyny z Sulejówka, Julity Tabor z Wesołej, Elwiry Izdebskiej-Kuchta z lewobrzeżnej Warszawy, Anny Długołęckiej i Pawła Puchalskiego z Ursusa, Aleksandry Klimczyk z Jawora, Dagmary Jarosz z Ryk, Hanny Szulwic z Tucholi oraz Anny Jurczyk z nieznanej nam także miejscowości.

Wszystkim uczestnikom serdecznie dziękujemy, laureatom i wyróżnionym gratulujemy oraz zachęcamy do udziału w kolejnych konkursach organizowanych we współpracy bibliotek z QES Agency, które już niebawem!
Jesteśmy niezmiernie wdzięczni oczywiście naszym wielkim sprzymierzeńcom – bibliotekarkom i bibliotekarzom, którzy przeprowadzili całą akcję z tak ogromnym sukcesem.
Pozdrawiamy wszystkich fanów dobrej literatury!
Do usłyszenia wkrótce!

Poniżej zwycięska recenzja:

„Kiedy tylko zaczęłam czytać „Baku, Moskwa, Warszawa”, ledwie po pierwszych stronach lektury poczułam się, jakby autor wręczał mi właśnie nieoczekiwany prezent. Z wielu względów historię Sadiqa Aszurowa, artysty z Baku, czytałam jak historię kogoś bliskiego. Autor nie mógł tego wiedzieć, ale sprawił, że pewna rodzinna historia stała się dla mnie o wiele bardziej dostępna i zrozumiała.
Historia Sadiqa, opowiedziana jego własnymi słowami, sięga początków lat 50. ubiegłego wieku – a nawet wcześniej, jeśli wziąć pod uwagę przywoływane dzieje przodków bohatera-narratora. Napisana poniekąd na podstawie losów prawdziwego artysty urodzonego w Baku, jest zapisem wydarzeń osobistych bohatera, ale też historycznych ówczesnego ZSRR. Sadiq przyszedł na świat jako obywatel Związku Radzieckiego, w duszy był Azerem, zaznał studenckiego życia wśród ludzi z różnych zakątków ZSRR, a już jako dojrzały człowiek opuścił Wschód i zamieszkał w Polsce. Przeżył tyle zmian, a mimo to wciąż zachował swoje marzenia i nie porzucił sztuki.
Opowieść toczy się trochę jak gawęda, z niezliczoną galerią postaci i anegdot, przez które przebija pragnienie Sadiqa, aby zaznać prawdziwej miłości i wolności. To także opowieść o ciepłych relacjach z bliskimi, o rodzinie, przyjaciołach, kobietach, mentorach – i tych, którzy bezinteresowne podkładali mu nogę… Kiedy wreszcie spotyka miłość, zmienia się sytuacja geopolityczna, świat Sadiqa po raz kolejny przechodzi metamorfozę, a on sam wciąż jest wierny swoim marzeniom.
Jestem niezwykle wdzięczna za tę wielką przygodę, jaką było czytanie dziejów Sadiqa. Dzięki niej przybliżyłam się do historii członka mojej rodziny, który urodził się w Baku jako obywatel ZSRR (nieco później niż Sadiq), został też wcielony do Armii Czerwonej i musiał zmagać się z głodem, chłodem, nietolerancją… Dopóki po rozpadzie ZSRR nie wyemigrował, nie założył rodziny i nie zdobył nowego obywatelstwa, musiał nosić w sobie ciężar człowieka, który do końca nie wie, do jakiego miejsca przynależy. Nigdy nie chciał opowiadać zbyt wiele o tych trudnych latach ogromnej biedy i wszelkich braków. Teraz – dzięki losom Sadiqa – wiem znacznie więcej o tym, co mógł przeżyć. Gdyby „Baku, Moskwa, Warszawa” została kiedyś przetłumaczona na rosyjski, kupiłabym ją mu prezencie – myślę, że poczułby dużą więź z bohaterem.
Książka napisana jest niezwykle wiarygodnym językiem – opowieść Sadiqa jest głęboko zakorzeniona w jego postrzeganiu świata, nie mamy wątpliwości co do jego obserwacji i przeżyć. Obfitość opowiedzianych wydarzeń, z których część nie jest przecież wcale niezwykła, ale wyraziście zobrazowana, daje nam dostęp do przeżyć naocznego świadka minionej epoki. Lektura tej książki była dla mnie cenną lekcją, zarówno w sferze przeżyć, jak i zdobytej wiedzy.
Kończę pisać tę recenzję w chwili, gdy wojska armeńskie i azerskie znowu walczą o sporny kawałek ziemi. Tak silne są animozje między tymi narodami, tak trudne są emocje łączące się z przywiązaniem do ojczyzny, tak trudny jest historyczny spadek po byłym Związku Radzieckim. Z perspektywy bezpiecznej Europy wydarzenia na Kaukazie wydają się jednocześnie odległe i niepojęte. Dzięki książce Marcina Michała Wysockiego mam poczucie, że te okolice nie są mi już tak nieznane.”

 

Dziękujemy Pani Joanno za tak cenne słowa.

 

 

Z poważaniem

Lidia Nagiecka